Eksploatacja | Pożegnanie z Protegé
Po roku i prawie 40 tysiącach kilometrów sprzedałem w połowie lipca bordową Protegé - do dziś jeździ po warszawskim Ursynowie. Przez okres eksploatacji, mimo kiepskiego stanu nadwozia oraz sporego przebiegu, nie zawiodła ani razu. Raz zerwał się pasek klinowy (przy ponad 7000 obr./min, nowy od dłuższego czasu woziłem w bagażniku) i dwa razy zawiódł niefabryczny alarm, który ostatecznie został odłączony. Podróż bez paska kontynuowałem przez kolejne 80 km, aż do celu ;-)
W między czasie zdarzyło się kilka zabawnych "przypadków", które dziś wspominam z uśmiechem na twarzy - Protegé mimo szkaradnego lakieru okazała się lojalnym towarzyszem każdej podróży. Któregoś razu wyszedłem wieczorem z biura, siąpił solidny deszcz i otworzyłem szybę kierowcy, by wyjechać z parkingu... Już się nie podniosła, chociaż miałem akurat kupę spraw do załatwienia na mieście i pod każdym punktem zostawiałem auto z otwartym oknem. Na szczęście są dobrzy ludzie na tym świecie - tutaj podziękowania dla mojego kumpla Adama (Devila), który ciemną nocą pomógł mi zamknąć szybę, by samochód zostawić bezpiecznie na parkingu :-) Niezapomniania będzie podróż Trasą Toruńską w mokrej bluzie, przy taktach The Last Goodnight "Pictures Of You" śpiewanych w zapomnieniu, przy bluzgach, których częstotliwość doprowadziła mnie aż do spazmatycznego śmiechu.
O światłach, które potrafiły same zapalić się na dziurawej drodze, gdy zapomniało się je włączyć, o masce ważącej kilkadziesiąt kilogramów - każdy pragnął ją podnieść na zlocie - nawet nie wspominam. Cóż, dzieła naszych blacharzy są niedoścignione. Zabawne były też spojrzenia obsługi stacji benzynowej, na której zatrzymałem się "uziemić" szwankujący czujnik otwartych drzwi (efektem była dyskoteka oświetlenia wnętrza podczas jazdy). Uziemić przez przywalenie solidną szczotką w słupek. I ta mina dziewczyny z przystanku autobusowego w majowy poranek, gdy nie chciał mi się otworzyć szyberdach i zrobiłem krótki postój, by przywalić w niego parę razy ręką...
wrzesień 2007 - lipiec 2008
Stan licznika na dzien 15.07.2008: ok. 160000 mil
Wyniki spalania:
10,5 l LPG/100 km | trasa 110 km/h
13,5 l LPG/100 km | puste miasto wieczorem + klimatyzacja
16,6 s | wyniki w wyścigu na 400 m, Zlot Jesienny MazdaSpeed RYKI 2007 (10-11.11.2007)
styczeń 2008
100 zł | centralka elektrycznych szyb (drzwi kierowcy), cięgno maski, wkład zapalniczki (Allegro)
163 zł | badanie techniczne (z instalacją LPG)
256 zł | rata ubezpieczenia OC
95 zł | olej Castrol Magnatec 15W40
11 zł | pasek klinowy Good Year
196 zł | przednie łożysko McPhersona 2x
103 zł | przewody WN Bosch
141 zł | lewy przegub zewnętrzny NKN (zakupy w InterCarsie)
59 zł | flaszka Finlandii dla mechanika ;-)
luty 2008
325 zł | wymiana przegubu, 2 mocowania tylnych amortyzatorów + wymiana
30 zł | sprawdzenie zawieszenie - brak luzów (amortyzatory przód 78/80%, tył 76/76%)
560 zł | komplet opony zimowych Dębica Frigo 2 175/60 R14 (opony.com)
40 zł | zmiana opon (Warszawa)
50 zł | myjnia
16 zł | AmbiPur Car
maj 2008
100 zł | serwis klimatyzacji
25 zł | zmiana opon (Kolno)
25,86 zł | 1 litr oleju Castrol (BP)
70 zł | listwa drzwi przednich pasażera (odpadła na Rondzie ONZ)
94 zł | kosmetyki do pielęgnacji karoserii
lipiec 2008
251 zł | rata ubezpieczenia OC
16 zł | zapach AmbiPur Car
RAZEM: 2729,86 zł + 4619,99 zł (08.2007)
40000 km, 12 miesięcy = 7349,85 zł (07.2007-07.2008)
Łączny koszt eksploatacji z kosztami ubezpieczenia, spadkiem wartości i rejestracji (bez kosztów paliwa):
7349,85 zł - 2200 zł (cena sprzedaży) - 400 zł (sprzedaż opon zimowych) = 4749,85 zł
Łyk historii:
Interna w Łomiankach ;-)

MazdaSpeed gości na rajdzie zabytków (wiem, brzmi niefortunnie), maj 2008

Nocne zapuszczanie się w głąb Mazur


Dni otwartych drzwi w nowym salonie Mazdy, czerwiec 2008